W każdym dobrym westernie jest miasteczko, a w nim saloon rządzony przez grupę złych, pokonowanych  w końcu przez dobrego i szlachetnego szeryfa. Dzisiaj jednak jestem przekonana, że ciemnota i hipokryzja rządzących w saloonie nie zostanie pokonana. Z prostego powodu - szeryfa miasteczka nie obchodzi, co się w nim dzieje.

Zablokowanie Koteusza jest oburzające. Że pomówienie? Na miłość boską! Prawda kogoś w oczy kłuje, co? Łatwiej jest zablokować i strzelić ciężkiego focha, niż się wytłumaczyć. Przykro jednak, że administracja, która (sądząc po komentarzach), właśnie straciła szacunek i autorytet, stała się niczym innym, jak narzędziem. I chyba nie zamierza wyjaśnić blogerom, dlaczego podjęła taką, a nie inną decyzję.

Nie lubię hipokryzji. Są równi i równiejsi w Salonie - to jest prawda, której ciężko jest zaprzeczyć. Jeśli Administracji się to nie podoba, to przecież może skasować ten wpis i wlepić mi bana...

Nie przypomina Wam to czegoś, wy, którzy żyliście w okresie Polski Ludowej?